O autorze
To będzie blog o tym co mnie cieszy, śmieszy, irytuje, wkurza i denerwuje. Chcę prowokować Was do dyskusji i stawiać pytania, które zmuszają choćby do chwili refleksji. Po 15 latach pracy, odszedłem z TVNu gdzie współtworzyłem m.in. Fakty, Prześwietlenie, Teraz My i Czarno na Białym. Przede mną nowe wyzwania i nowe cele. Jako rasowy reporter jestem ciekawy świata oraz ludzi i tym chcę się dzielić. Bez tematów tabu i zawsze
na temat. Mój Twitter

Smoleńskie "prawdy"

Wystarczy jeden, niepotwierdzony news, by wprowadzić polską scenę polityczną w temperaturę wrzenia. Jeden nierzetelny tekst, a medialna karuzela rusza na pełnych obrotach. Żółte i czerwone paski fruwają po ekranie telewizora. Mimo braku weryfikacji i oficjalnego potwierdzenia sensacyjnych doniesień, wygłaszane są kolejne oświadczenia i komentarze, buduje się coraz bardziej nieprawdopodobne teorie.

Jeszcze przed południem, co najmniej kilka razy pada wezwanie do dymisji "ostatecznie skompromitowanego" rządu, a prezes Kaczyński zaczyna wprost mówić o zbrodni, zamachu i mordzie w Smoleńsku.



Zamieszanie związane z tekstem Rzeczpospolitej, o śladach trotylu we wraku tupolewa, podsumować można w kilku punktach.

Po pierwsze, od dziennikarskiej rzetelności ważniejsza jest sensacja, wszak liczy się sprzedaż, oglądalność i słuchalność.

Po drugie, Jarosław Kaczyński pokazał wreszcie swoją prawdziwą twarz w sprawie "smoleńskiego zamachu".

Po trzecie, Donald Tusk znalazł się w komfortowej dla siebie sytuacji, bowiem ponownie ma na przeciwko siebie "smoleńską sektę" zamiast merytorycznej, racjonalnej opozycji.

Po czwarte, prokuratura znowu potwierdziła, że ma gigantyczne problemy z komunikacją w sprawie katastrofy prezydenckiego samolotu, a zaufanie rosyjskim ekspertom i oczekiwanie na wyniki ich badań było błędem polskich śledczych.

Jedno jest pewne, ciąg dalszy dzisiejszej awantury z pewnością nastąpi.
Trwa ładowanie komentarzy...